Czy Kaczyński będzie się jeszcze liczył za miesiąc w polityce polskiej?


Jarosław Kaczyński. Wikimedia. AAR Gambit.
Jarosław Kaczyński. Wikimedia. AAR Gambit. 
  • Komentuj
  • Drukuj
  • Podziel się

Jednak z chwilą, gdy Andrzej Duda nominuje rzeczywiście Beatę Szydło, nagle okaże się, że Kaczyński nie ma już żadnej karty przetargowej, aby forsować swoje zdanie. Nie będzie miał już żadnej sankcji karnej do zastosowania wobec pani premier. A czy ona nie zechce odpłacić mu za niewpuszczenie jej ludzi na listy?

Pytanie zadane w tytule może się wydawać niemal szalone. Tomasz Lis straszy nas przecież absolutną wszechwładzą prezesa. Jarosław Kaczyński, zwycięski wódz partii, świętujący największy być może w życiu sukces — doprowadzenie PiS-u do wyniku wyborczego umożliwiającego samodzielne rządzenie miałby nie przetrwać miesiąca? Za miesiąc miałby przestać się liczyć, ot tak, nic więcej już nie znaczyć? Przecież to absurd, zupełnie nierealne political fiction.

Oczywiście patrząc pobieżnie, pozycja Kaczyńskiego może wydawać się niezachwiana. Jednak … Jednak nie zapominajmy, że PiS wygrał te wybory, dlatego, że Kaczyński został nieco schowany. Może nie do szafy jak Macierewicz, ale jednak nie był szczególnie eksponowany podczas kampanii. Po drugie, dla wszystkich w PiS jasne jest, że to dlatego, że nie on był kandydatem na premiera, PiS pozyskał dodatkowy elektorat, który teraz umożliwił mu rządzenie. Nowy elektorat PiS-u w ogóle Kaczyńskiego nie lubi. Bo jeżeli by lubił, to Kaczyński wygrałby w Warszawie. Jak to możliwe, że PiS pokonuje PO w stolicy, a Kaczyński przegrywa z ową wyszydzoną Ewą Kopacz? Przegrywa z przegraną! Ktoś w końcu w PiS-ie zapyta: „to po co w sumie nam Kaczyński? Ile punktów procentowych popularności mamy dzięki niemu?”

Co będzie się działo przez te około 30 dni, po których prezydent Andrzej Duda zwoła pierwsze posiedzenie Sejmu? W PiS to pytanie o rolę prezesa będzie gdzieś tam na pewno pobrzmiewać. Czy podchwyci je Beata Szydło – upokorzona przecież przez prezesa podczas rozpisywania list wyborczych? Jeżeli chęć pozbycia się Kaczyńskiego będzie narastać, Beata Szydło wspólnie z prezydentem będą w stanie go zneutralizować. Oczywiście nie usuną go – nie wypada po wygranych wyborach, jednak przestanie on mieć jakikolwiek realny wpływ na bieg zdarzeń.

Kluczem do sytuacji jest lojalność prezydenta. Jeżeli Andrzej Duda jest naprawdę człowiekiem Kaczyńskiego – Kaczyński przetrwa. Jeżeli Beata Szydło dogada się z prezydentem, który może przecież chcieć się politycznie uniezależnić, prezes będzie w niezłych tarapatach. Formalnie to prezydent bowiem desygnuje Prezesa Rady Ministrów, który z kolei wyznacza ministrów. Sejm później głosuje nad wotum zaufania dla rządu. Kto miał władzę w PiS przed wyborami? Kaczyński – bo to on miał ostanie słowo podczas układania list wyborczych. Teraz to Beata Szydło może być głównym rozdającym, bo to ona wyznaczy ministrów. To od niej będzie zależało, kto będzie miał realną władzę, a kto obje się smakiem. A posłowie PiS będą musieli tak czy siak poprzeć własny gabinet. Prezes będzie mógł oczywiście krzyczeć, pomstować i grozić, że on chce swoich ludzi na kluczowych stanowiskach. Jednak z chwilą, gdy Andrzej Duda nominuje rzeczywiście Beatę Szydło, nagle okaże się, że Kaczyński nie ma już żadnej karty przetargowej, aby forsować swoje zdanie. Nie będzie miał już żadnej sankcji karnej do zastosowania wobec pani premier. A czy ona nie zechce odpłacić mu za niewpuszczenie jej ludzi na listy? Jeżeli Beata Szydło przetrzyma presję i wyjdzie z tego zwycięsko, okaże się, że Kaczyński w partii już nie wiele może. Posłowie, nie pójdą za nim, aby działać przeciwko własnemu gabinetowi, bo to będzie dla nich oznaczać najpewniej powtórzone wybory i przeniesienie się w polityczny niebyt.

Kaczyński rozumie na pewno dobrze, że aby zachować władzę w partii, to on musi zostać premierem. Czy zostanie? Na pewno bardzo chce. Ale po pierwsze będzie musiał przekonać swoich ludzi, że wyborcy przełkną zmyłkę z Beatą, oraz co również bardzo ważne, będzie musiał umieć sprawić, że Andrzej Duda desygnuje właśnie jego. Prezydent ma zaś gotowy pretekst aby odmówić – może powiedzieć, że jest to oszukiwanie wyborców i że on na coś takiego, nie pójdzie. Rozgrywka zapowiada się ciekawa. Jedno wydaje mi się niemal pewne, Kaczyński podejmie próby zostania premierem i będzie starał się nie dopuścić do tego, aby Beata Szydło mogła skonstruować rząd. Czy mu się uda, zobaczymy.

Na razie w szeregach PiS cisza. Mi wydaje się jednak, że jest to cisza przed burzą.

(KP)


Brak komentarzy do “Czy Kaczyński będzie się jeszcze liczył za miesiąc w polityce polskiej?”

Komentuj





  • Rozrywka

    Trabant biały

    Trabant 601 Estate. Charles01. Wikimedia. Gustaw Milion, niedoszły historyk, stał właśnie w kolejce po papierosy do kiosku Ruch. Kolejka nie była...

    14 stycznia 2016 | Więcej
  • Rozrywka

    Dominika

    Ogród Eden.  Jan Brueghel the Elder and Pieter Paul Rubens. Wikimedia. Na początku był Bóg. I rzekł Bóg, niechże teraz będzie jeszcze coś. I wydzielił Bóg z...

    12 stycznia 2016 | Więcej