Francja zamierza penalizować kupowanie seksu


Starogreckie malowidło z V w p.n.e. Wikimedia. Wedding Painter.
Starogreckie malowidło z V w p.n.e. Wikimedia. Wedding Painter. 
  • Komentuj
  • Drukuj
  • Podziel się

Francja jest na drodze do wprowadzenia kar za korzystanie z płatnego seksu. Ustawa złożona we francuskim parlamencie przewiduje 1500 euro grzywny za skorzystanie z usług prostytutki, 3000 euro w przypadku recydywy. Przewidziany dochód z egzekwowania tego prawa ma wspierać program przywracania prostytutek do „normalnego” funkcjonowania w społeczeństwie.

Oczywiście budzi to liczne kontrowersje. Zwolennicy ustawy twierdzą, że jest to krok w kierunku poprawy losu prostytutek, i że zlikwiduje to brak spójności w prawie pomiędzy legalnością prostytuowania się, a nielegalnością prostytucji jako takiej — czyli np. zakazem prowadzenia domów publicznych. Oponenci twierdzą, że przeciwnie, proponowane zmiany jeszcze pogorszą los prostytutek, wskazują też na nowy brak konsekwencji: karanie osoby, która usługę kupuje, przy pozostawieniu bez żadnego zarzutu osoby, która usługę świadczy.

Zgadzam się, że prostytucja jest problemem. Definiuję go jednak inaczej niż konserwatywna część społeczeństwa. Ściśle, prostytucja jest dla mnie problemem na dwójnasób —  ze względu na dzisiejsze często upokarzające i bardzo tragiczne realia w jakich do handlowania ludzkim ciałem dochodzi; oraz ze względu na to, że praca polegająca na sprzedawaniu swojego ciała jest wyjątkowo prymitywna i nie służy osobistemu rozwojowi prostytutki jak i rozwojowi całego społeczeństwa. Te dwa powody wyraźnie jednak od siebie oddzielam. W przypadku pierwszego mówimy o rzeczach niesłychanie poważnych włączając w to handel ludźmi i niewolnictwo. Z chwilą jednak gdyby czynniki te ustąpiły a los kobiet, tudzież mężczyzn, którzy najstarszym zawodem świata się trudnią zostałby znacząco poprawiony, byłbym w stanie zaakceptować prostytucję jako osobisty wybór człowieka, dotyczący jego życiowej drogi. Osobiście, proszę państwa, jestem bardzo surowy w formułowaniu sądów, co jest rozwojowe i sensowne, i gdybym w ocenie moralnej zawodów miał kierować się tylko swoją estetyką, to nie ostałby się zawody tancerki, modelki, kosmetyczki, manikiurzystki itp. Dlatego stawiam granice gdzie indziej. Możesz, jeżeli tylko twoja godność człowieka nie jest poniewierana, a twój zawód nie ogranicza zbytnio wolności innych, zajmować się najgłupszą nawet profesją pod słońcem i państwu nic do tego, nawet jeżeli twojego wyboru nie darzę sympatią. Tak więc dalsze rozwodzenie się nad kwestią poziomu intelektualnego i emocjonalnego kogoś kto zdecydowałby się z własnej i nieprzymuszonej woli na wykonywanie zawodu prostytutki, w obrębie tego tematu, pominę. Dodam tylko, że o ile nie darzę szacunkiem takiego sposobu na życie, o tyle przygodny seks za pieniądze uważam za całkiem przyzwoitą formę obcowania międzyludzkiego — pozbawioną kłamstwa, hipokryzji i głupich rozczarowań. Dwoje dorosłych ludzi zawiera ze sobą klarowną umowę: ty zaspokoisz moją potrzebę seksualną, a w zamian za to ja zaspokoję twoją potrzebę ekonomiczną. W istocie takiej transakcji nie widzę niczego złego. Zło według mnie może wiązać się jedynie z tym, na jakich warunkach do takich transakcji będzie dochodzić.

Wróćmy jednak do Francji. Politycy francuscy usiłują zrobić rzecz, według mnie, bardzo nierozważną. Penalizowanie korzystania z usług prostytutek, może spowodować wzmocnienie ich powiązań ze światem przestępczym. Tę lekcje przerabiała już Ameryka w czasach prohibicji. Rzeczy związanych z silnymi namiętnościami ludzkimi, które same w sobie nie są groźne, zabraniać po prostu nie należy, bo jednym ze skutków może być wzrost przestępczości. Prostytucja nie zniknie, stanie się zaś jeszcze bardziej dochodowa dla gangsterów, którzy będą ją kontrolować. W konsekwencji sytuacja kobiet trudniących się nią może się jeszcze pogorszyć. Trzeba będzie bowiem zadbać bardziej o bezpieczeństwo klienta, a zatem kobieta świadcząca mu usługi będzie musiała mieć mniejszą fizyczną możliwość zadenuncjowania go. Wydaje się to logiczną konsekwencją. Płatny seks będzie droższy, a dodatkowe środki zostaną przeznaczone na większe zdyscyplinowanie pracowników. Podejrzewam również, że jako efekt uboczny, nowe prawo zwiększy korupcję. Jeszcze łatwiej będzie szantażować polityków, którzy z usług prostytutek przecież również korzystają. W grę zaczną wchodzić sprawy większego kalibru niż dotychczas, bo o wiele więcej będzie do stracenia.

Kierunek rozwiązania realnego problemu, czyli złych warunków życia i poniewieranie godności ludzkiej prostytutek, bo jak już wspomniałem, tylko te aspekty są dla mnie ważne, powinien być, według mnie, zdecydowanie przeciwny. Mianowicie, pełna legalizacja przemysłu usług seksualnych. Rejestrowanie domów publicznych, kontrolowanie ich — obowiązkowe badania, książeczki zdrowia itp, objęcie prostytutek kodeksem pracy, pomoc w zakładaniu związków zawodowych. Mało tego, powinny temu towarzyszyć kampanie, których celem byłoby zwiększenie przyzwolenia społecznego na seks za pieniądze. W ten sposób problem prostytucji miałby szansę sam się rozwiązać. Po pierwsze wydostałaby się ona ze szponów zorganizowanej przestępczości, po drugie wzrosłaby dla tego rodzaju pracy ogólna akceptacja. Początkowo ilość prostytutek zapewne by się zwiększyła, ale w ostatecznym rozrachunku usługi powinny stanieć i biznes po chwilowym bumie (związanym z legalizacją) przestałby się dynamicznie rozwijać, a najprawdopodobniej zacząłby się kurczyć. Ileż mogłaby kosztować godzina uciechy w sytuacji, gdy większość kobiet i mężczyzn uznałaby, że zgoda na seks za pieniądze nie przynosi jakiejś szczególnej ujmy? Zapewne ustabilizowałoby się to w okolicach kosztu zorganizowania jednej randki. W sytuacji pełnego przyzwolenia społecznego, prostytucja jako zawód nie mogłaby się raczej cieszyć zbytnią popularnością. Podpowiada to po prostu teoria wolnego rynku.

Dla zaawansowanych

Rozwiązanie nawołujące do pełnej legalizacji prostytucji i uzyskania dla niej pełnego społecznego przyzwolenia jest tak naprawdę propozycją zmiany o wiele szerszego paradygmatu moralnego. Jaką moralnością posługują się dzisiaj społeczeństwa europejskie? Chodzi mi tutaj o moralność wierzchnią, czyli taką, która jest deklarowana, śmiało wypowiadana i, która budzi powszechne uznanie. Bo czym innym jest moralność praktyczna, rzeczywista, którą posługują się ludzie w swoim zachowaniu. Ta moralność deklarowana nie jest oczywiście w ramach społeczeństwa jednolita — jest ona na dziś w pewnym przybliżeniu pewnym połączeniem, a wręcz wymieszaniem — ustępującej już deklarowanej moralności religijnej (w Polsce konkretnie katolickiej), a pojawiającej się jakiejś moralności współczesnej, która, przynajmniej w założeniu, kładzie większy nacisk na pragmatyzm. To wymieszanie można obserwować na przykładach. Seks przed małżeński młodych dorosłych nie należy już w Polsce do czegoś, co nawet w deklarowanej powszechnej moralności uchodziłoby za zdrożne — mimo, że jest jednoznacznie potępiane w moralności katolickiej. Natomiast zdrada małżeńska jest tak samo potępiana przez powszechną deklarowaną moralność jak i przez moralność katolicką. Można tutaj zapytać, czy potępienie zdrady małżeńskiej jest tylko pozostałością po moralności katolickiej, czy też przynależy już do nowoczesnej moralności pragmatycznej? Można bowiem całkiem rzeczowo, w oparciu o realne cierpienie ludzkie, uzasadniać dlaczego zdrada małżeńska jest czymś, co do paradygmatu, godnym potępienia.

Gdzie na tej mapie moralności deklarowanej ulokować potępienie dla prostytucji? Na pewno jest to element, który przynależy również do moralności katolickiej. Powyższy artykuł tak naprawdę przedstawia pytanie, czy należy on, albo powinien on należeć do moralności współczesnej pragmatycznej. Czy istnieją jakieś poza-tradycyjne powody, dla których prostytucja sama w sobie byłaby godną potępienia? Proszę zauważyć, że odrywa nas to pytanie nieco od współczesnych warunków, w których prostytucja się realizuje. One są złe, jak zostało wspomniane, ale to zło może być tutaj zupełnie przygodne. Jego część bierze się z tego właśnie, że prostytucja tradycyjnie postrzegana jest jako coś nagannego. Musimy więc umieć rozważyć taki model społeczeństwa, w którym handlowanie własnym ciałem, nie jest obciążone tym tradycyjnym potępieniem, społeczeństwo, w którym generalnie seks traktowany jest bardzo swobodnie i dopiero w ramach takiego społeczeństwa powinniśmy myślowo przebadać skutki prostytucji. Do tego własnie zachęca powyższy artykuł, oczywiście w pewnej uproszczonej formie. Jesteśmy skazani tutaj na eksperyment myślowy, ponieważ eksperymenty na taką skalę, na żywej tkance społecznej, są raczej nie do pomyślenia. Według mnie, w takim społeczeństwie, kwestia seksu za pieniądze spowszedniałaby i byłby to „towar”, który po prostu od czasu do czasu się nabywa bądź sprzedaje, jednak nie częściej niż inne towary, nazwijmy to „przyjemnościowe”. U podstaw tej konstatacji leży u mnie przeświadczenie, że w społeczeństwie, w którym znika tabu na temat seksu, byłby on ogólnie łatwiej dostępny — nie tylko płatnie, samo to już musiałoby obniżyć popyt na seks płatny. Dlaczego zaś uważam, że nie byłby seks w jakimś sensie wyróżniony, że korzystanie z niego nie przybrałoby skali dla społeczeństwa patologicznej? Być może wyobrażam sobie to społeczeństwo, w którym dochodzi do zupełnego przyzwolenia na płatny seks, jako bardziej nowoczesne, może niejako z automatu. Wierzę, że ludzie wraz ze swoim rozwojem odnajdują wartości, które skutecznie konkurują z seksem. Myślę nawet, że już do tego poniekąd dochodzi. Wielu ludzi bardzo otwartych na różne doświadczenia seksualne, nie uznających w tej dziedzinie zbyt wielkiego tabu, nie pożytkuje jednak całej swojej energii na miłosnych igraszkach, a przez większość swojego czasu robi rzeczy bardziej cenne dla ogólnego rozwoju ludzkości. Moja wizja społeczeństwa seksualnie wyzwolonego bierze się z wiary w człowieka i jego człowieczeństwo, wbrew temu, co mogłyby pomyśleć o moich wypowiedziach środowiska katolicko-konserwatywne. Jak zaś będzie, przekonanym się w przyszłości.

(Michał Stanisław Wójcik)


Brak komentarzy do “Francja zamierza penalizować kupowanie seksu”

Komentuj





  • Rozrywka

    Trabant biały

    Trabant 601 Estate. Charles01. Wikimedia. Gustaw Milion, niedoszły historyk, stał właśnie w kolejce po papierosy do kiosku Ruch. Kolejka nie była...

    14 stycznia 2016 | Więcej
  • Rozrywka

    Dominika

    Ogród Eden.  Jan Brueghel the Elder and Pieter Paul Rubens. Wikimedia. Na początku był Bóg. I rzekł Bóg, niechże teraz będzie jeszcze coś. I wydzielił Bóg z...

    12 stycznia 2016 | Więcej