Nie ważne, co Kościół mówi o dzieciach!


Konfesjonał. Wikimedia. Przykuta.
Konfesjonał. Wikimedia. Przykuta. 
  • Komentuj
  • Drukuj
  • Podziel się

Najpewniej jakiś dzisiejszy nastolatek, być może dokładnie w tym momencie, klęczy gdzieś w konfesjonale i mówi drżącym głosem słuchającemu go księdzu: „Miałem nieczyste myśli o mojej nauczycielce polskiego. Onanizowałem się”. Cóż za upokorzenie! Wymyślić, że rozwijające się młode osoby mają z poczuciem winy opowiadać o swojej budzącej się seksualności samotnym, sporo starszym od nich, zupełnie obcym mężczyznom. To jak widać większości z Państwa nie przeszkadza. Posyłacie na skalę masową dzieci do pierwszej spowiedzi i komunii. 

W temacie pedofilii przeciąganie liny Kościół – nowoczesne państwo trwa. Na razie przewaga jest mimo wszystko po stronie Kościoła. Ilekroć jakiś ksiądz opowie swoje mądrości o współwinie dzieci, w społeczeństwie wrze, dziennikarze, publicyści, politycy domagają się oficjalnego potępiającego stanowiska kurii, chcą solennych zapewnień, że Kościół nie wini za grzech pedofilii dzieci. Chcą zapewnień, że Kościół dalej ich dzieci kocha, że dalej uważa je za niewinne. Tak właśnie Kościół dalej wygrywa, bo cały czas jest punktem odniesienia. Cały czas ktoś liczy się z jego zdaniem. Ciągle ktoś o coś Kościół pyta.

Tymczasem Kościół, jako instytucja wywodząca się jeszcze ze starożytnego Rzymu, nie ma w ogóle kompetencji, aby sprawami dzieci się zajmować. Tu jest prawdziwy punkt ciężkości całej tej sprawy. Kościół posługuje się bowiem fałszywą antropologią, ma zupełnie przypadkową wizję człowieka. Przypadkową, bo wydedukowaną ze starożytnych pism, takich, które akurat wiatr historii mu rzucił. Czy Polacy, ba Europejczycy wybierali kiedyś demokratycznie, że chcą budować swoją wizję osoby ludzkiej w oparciu o starożytne pisma Izraela? Nie, to nam po prostu, na skutek różnych zawirowań dziejowych się stało, tak jak dzieje się wiele rzeczy w historii. Naukę o tym, gdzie dziecko może ponosić winę a gdzie nie, należy oprzeć na współczesnej psychologii, na wiedzy o rozwoju człowieka, na wiedzy o budowie jego mózgu. Jeżeli do suchych naukowych faktów, dodamy naszą miłość i troskę, otrzymamy najlepszy z możliwych na dzisiaj obrazów. Zdecydowanie bardziej wiarygodny niż ten lansowany przez Kościół.

W zasadzie nie mogę się nadziwić, że oburzenie ludzi zaczyna się, gdy jakiś ksiądz powie, że niektóre dzieci mogą się same pchać dorosłym do łóżka. Jako dziecko 14-, a nawet chyba 13-letnie miałem różne marzenia erotyczne dotyczące niektórych nauczycielek, w ogóle dorosłych kobiet, miałem pierwsze doświadczenia seksualne związane z masturbacją – dojrzewałem, odkrywałem swoją seksualność. Dziś wiem, jako człowiek wykształcony i trochę z seksuologią obyty, że było to zupełnie naturalne, że wszystko było ze mną w porządku. Dlaczego wtedy nie słyszałem pohukiwania na księży, którzy mówili mi, że muszę chodzić do spowiedzi i te wszystkie rzeczy im odpowiadać? Dlaczego teraz nie słyszę? Najpewniej jakiś dzisiejszy nastolatek, być może dokładnie w tym momencie, klęczy gdzieś w konfesjonale i mówi drżącym głosem słuchającemu go księdzu: „Miałem nieczyste myśli o mojej nauczycielce polskiego. Onanizowałem się”. Cóż za upokorzenie! Wymyślić, że rozwijające się młode osoby mają z poczuciem winy opowiadać o swojej budzącej się seksualności samotnym, sporo starszym od nich, zupełnie obcym mężczyznom. To jak widać większości z Państwa nie przeszkadza. Posyłacie na skalę masową dzieci do pierwszej spowiedzi i komunii. Może część z państwa nie ma świadomości, że dzieci mają obowiązek spowiadać się ze swojej budzącej się seksualności? Warto więc o tym wiedzieć!

Jak już wspomniałem wizja człowieka, którą ma Kościół jest po prostu fałszywa. Cała koncepcja grzechu pierworodnego, skażenia naszej natury, konieczności odkupienia tego grzechu, to jest paranauka oparta na starożytnych mitach. Dziećmi zaś Kościół teologicznie w ogóle nie wiele się w przeszłości zajmował, a tam gdzie Kościół ma mizerną tradycję, tam raczej nic mądrego nie powie, bo nie uznaje nowoczesnych metod poznawczych. Teologia katolicka w zasadzie od 7 roku życia traktuje je jak małych dorosłych i jakoś specjalnie nie wyróżnia. Budzą się Państwo dopiero, gdy słyszą, że dziecko może być winne pchania się komuś do łóżka. Proszę słuchać w tej materii psychologów, seksuologów. Oni mają jakąś wiedzę na temat rozwoju życia seksualnego człowieka. Dziecko rozwijając się odkrywa w pewnym momencie życia cały obszar nowych dla siebie doznań erotycznych. To są na początku sprawy drobne, jeżeli nie mamy do czynienia z sytuacją patologiczną, zupełnie niewinne. Kościół jednak już te niewinne rzeczy nazywa grzechem. Z punktu widzenia psychologii dziecko, które nawet przejawiałoby jakąś ochotę pójścia do łóżka z dorosłym, nie ma na myśli zwykle niczego złego. Ono patrzy na to po prostu jako na kolejne nowe doświadczenie. A jak to widzi Kościół? Kościół musi powiedzieć, że dziecko grzeszy tutaj myślą i jak już wspominałem nakłada na nie obowiązek spowiedzi. Wynika to całościowo z wizji człowieka, w tym dziecka, którą Kościół przyjmuje. Dalej, jeżeli to dziecko jakoś uzewnętrzni swoje pragnienia, rolą dorosłego jest oczywiście nie ulegać. Przyznam się, że nawet głupio pisać mi to zdanie, bo rola dorosłego jest znacznie bardziej odpowiedzialna, powinien tłumaczyć, właściwie ukierunkować zainteresowania – stąd taka potrzeba wychowania seksualnego. Jeżeli dorosły okaże się człowiekiem zdemoralizowanym, chorym, który wykorzysta „okazję”, mamy do czynienia z jego ciężką winą, a w sensie prawnym z poważnym przestępstwem. Jak widzi to Kościół? Oczywiście, człowiek dorosły jest dla niego grzesznikiem. Dlaczego jednak w tym momencie oczekują Państwo od Kościoła, że nie powie nic o grzechu dziecka? Pozwolili Państwo sobie powiedzieć, że myśli erotyczne dziecka są grzechem, że masturbacja jest grzechem, pozwolili Państwo sobie powiedzieć, że można mieć grzech, jeżeli przyczynia się do grzechu innej osoby, to ma nawet nazwę w teologii katolickiej – grzech cudzy. Tak to wszystko mówi Kościół – przełknijcie teraz logiczną konsekwencje! Jeżeli erotyczne myśli dziecka są jego grzechem, tym bardziej działania, jeżeli zaś będzie się pchało dorosłemu do łóżka – ma dodatkowo grzech cudzy!

Oczywiście – solidaryzuje się ze sprzeciwem wobec mówienia o winie dzieci w przypadku aktu pedofilnego, ale dlatego, że ja staram się mieć konsekwentne naukowe spojrzenie. W naukowej antropologii ten margines na winę statystycznego dziecka jest zdecydowanie mniejszy, niż w błędnej wizji Kościoła. Dlatego błędem w ogóle jest pytanie się tutaj Kościoła o zdanie. Błędem jest również przyglądanie się, jak on sam radzi sobie z problemem pedofilii. Jeżeli państwo Polskie rozpoznaje, że jest jakiś szczególny problem z pedofilią wśród księży, powinno działać samo, nie oglądając się na Kościół. Należy powołać sejmową komisję do badania tej sprawy, należy zgromadzić jakieś wiarygodne statystyki. Powinno zrobić to państwo – to jest właśnie jego rola, po to władze są przez nas wybierane. Nie można zasłaniać się tutaj konkordatem i autonomią Kościoła. Badanie w jakim stopniu zjawisko pedofilii występuje wśród księży nie wkracza w obszar wiary. Walka z przestępczością w łonie jakiejkolwiek grupy społecznej to rola Państwa.

Nie oczekuję więc od Kościoła żadnych przeprosin, żadnego dementi, żadnego samooczyszczania. Po prostu nie interesuje mnie, co ta instytucja ma do powiedzenia o świecie wychodząc ze swojego starożytnego klucza. Wszystkich tych rzeczy oczekuję od państwa Polskiego – również przeprosin, bo to państwo powinno zagwarantować bezpieczeństwo dziecku, które w państwowej szkole uczęszcza na religię. Policzcie w końcu ile mogło być przypadków molestowania wśród katechetów. Zmuście Kościół do ujawnienia wewnętrznych statystyk, przecież biskupi wezwani do prokuratury mają obowiązek odpowiadać. Jednym słowem zróbcie z tym porządek w sposób mądry i rozważny, tak aby standardy państwa prawa były w pełni zachowane.

(Michał Stanisław Wójcik)


Brak komentarzy do “Nie ważne, co Kościół mówi o dzieciach!”

Komentuj





  • Rozrywka

    Trabant biały

    Trabant 601 Estate. Charles01. Wikimedia. Gustaw Milion, niedoszły historyk, stał właśnie w kolejce po papierosy do kiosku Ruch. Kolejka nie była...

    14 stycznia 2016 | Więcej
  • Rozrywka

    Dominika

    Ogród Eden.  Jan Brueghel the Elder and Pieter Paul Rubens. Wikimedia. Na początku był Bóg. I rzekł Bóg, niechże teraz będzie jeszcze coś. I wydzielił Bóg z...

    12 stycznia 2016 | Więcej