Polska Partia Wirtualna


Konstancja Kosińska. Komentarz24.pl
Konstancja Kosińska. Komentarz24.pl 
  • Komentuj
  • Drukuj
  • Podziel się

Postanowiliśmy tchnąć trochę świeżości w polską scenę polityczną. Tylko na Komentarz24.pl mogą Państwo śledzić losy, wymyślonej przez nas, Polskiej Partii Wirtualnej. Jej fikcyjni liderzy będą przedstawiać na naszych łamach swoje pomysły i opinie, będą komentować poczynania swoich realnych kolegów, będą również toczyć wewnątrzpartyjne spory. Mamy cichą nadzieję, że z czasem, staną się dla Państwa politykami marzeń.

Przemierzając Polskę wzdłuż i wszerz, od morza do Tatr, od Świnoujścia po Ustrzyki, od Bogatyni po Budzisko słyszymy głośny lament obywateli, że nie ma na kogo głosować, że wszyscy dostępni politycy są jacyś nieudani, że nie ma już dzisiaj prawdziwych mężów stanu. Jest to poniekąd prawda, ale i Państwo nie są tutaj bez winy. Polityków mamy bowiem takich na jakich elektorat pozwala. Oni przez cały czas nie robią nic innego, jak tylko próbują się Państwu przypodobać i to w nich mogą się Państwo obejrzeć jak w lustrze, proszę tylko być ze sobą szczerym …

Nas jednak te ograniczenia nie obowiązują działamy w rzeczywistości wirtualnej i całkiem niedawno dowiedzieliśmy się, że partia marzeń, partia nadziei, partia ludzi zręcznych i skutecznych właśnie powstała — Polska Partia Wirtualna. Jej zjazd założycielski odbył się kilka dni temu. Prezesem została polityk może i mało znana, ale o bardzo dobrym nazwisku, Konstancja Kosińska. Dziennikarzowi związanemu z Komentazr24.pl udało się przeprowadzić pierwszy wywiad z panią prezes. Prezentujemy go dzisiaj na naszych łamach.

Komentarz24.pl: Dziękujemy bardzo, pani prezes, że zgodziła się pani poświęcić nam trochę czasu. Oczywiście ma pani teraz wiele zajęć, czas to doniosły, czas to wielkiej wagi. Chciałbym zacząć od pytania może i prozaicznego, ale muszę je, ze względów formalnych, zadać jako pierwsze. Jak należy się do pani zwracać. Pani prezes? Pani prezeska? Czy może Pani prezesa?

Konstancja Kosińska: Pani prezesa — to brzmi dobrze, ale myślę, że prezes mógłby poczuć się urażony. Oczywiście, proszę mówić po polsku — „pani prezes”. „Pani prezes” brzmi lepiej i groźniej niż „pan prezes”, nie sądzi pan? (śmiech)

Trudno mi orzec. Choć jak się tak zastanowić, „pani kanclerz” na przykład brzmi bardzo groźnie, więc może „pani prezes” też.

Die Bundeskanzlerin — na pewno brzmi groźnie dla prezesa …   

A więc skoro już jesteśmy przy polityce zagranicznej … Polska dobrym graczem zespołowym w Europie, w której kapitanem są Niemcy? Czy Polska liderem silnej drużyny państw Europy środkowo-wschodniej?

Można powiedzieć, że obecnie jesteśmy na rozdrożu. Trudno dzisiaj orzec jaka będzie przyszłość Europy. Odpowiem Panu warunkowo. Jeżeli na przestrzeni kilkudziesięciu lat zacznie powstawać Federacja Europejska z silną realną władzą ustawodawczą w postaci Parlamentu Europejskiego, wybieranego przez obywateli Europy, jeżeli powstaną rzeczywiste partie paneuropejskiej, jeżeli zacznie działać wybieralny przez parlament sprawny i skuteczny rząd federalny, Polska nie ma potrzeby obawiać się oddania części władzy i dochodów z podatków centralnym instytucjom federalnym. Przy takim scenariuszu nie powinniśmy obawiać się hegemonii Niemiec, choć oczywiście Niemcy, jako najlepiej gospodarczo rozwinięty obszar Europy, będą w niej odgrywały bardzo istotną rolę. Jeżeli natomiast Unia Europejska nie poradzi sobie z kryzysem, jeżeli jej struktury zaczną służyć wyłącznie partykularnym interesom państw narodowych, będzie należało myśleć o ograniczeniu wpływu instytucji europejskich na politykę Polską i rzeczywiście skupić się na budowaniu silnej pozycji naszego kraju, jako lokalnego lidera.

Czyli opcja brytyjska? Referendum w sprawie wyjścia z Unii?

Dzisiaj skupiłabym się na myśleniu pozytywnym. Jak długo da się coś zrobić wspólnie, aby sen o zjednoczonej Europie rzeczywiście się ziścił, będziemy działać na rzecz zacieśniania integracji. Cały czas jednak musimy mieć na uwadze możliwość wyjścia, gdy sprawy zaczną się toczyć źle w sposób nieodwracalny. Obcy mi jest zarówno euro-sceptycyzm jak i euro-entuzjazm, wybieram zdecydowanie euro-pragmatyzm. Musimy sobie zadać pytanie, czy zjednoczona Europa będzie w stanie stać na straży naszych wartości. Jeżeli nie — jedynym realnym ich gwarantem będą silne państwa narodowe.

Wartości Polskich, katolickich?

Wartości naszego kręgu cywilizacyjnego, które są, z historycznego punktu widzenia, naszym największym dziedzictwem. Mówię tutaj o wolności słowa, powszechnej edukacji, wolności uprawiania nauki, równości płci, równości obywateli wobec prawa, niezależnego systemu sądownictwa … Nie wszędzie na świecie te wysokie standardy są przestrzegane. Nikt nam nie obiecał, że w skali globalnej nie może nastąpić całkowity odwrót od tego, co dla nas ważne. Musimy mieć wystarczająco siły, aby bronić  moralnego postępu, który udało nam się w XX i XIX wieku osiągnąć.

Skoro jesteśmy przy wartościach, nie uciekniemy od problemu państwo — Kościół. Jakie jest stanowisko Polskiej Partii Wirtualnej w tej sprawie? Jak ustosunkowujecie się do kwestii in-vitro, aborcji czy związków partnerskich?

Niektórzy dzisiaj chorobliwie walczą z Kościołem, inni padają przed biskupami na klęczki. Dla mnie osobiście nie ma żadnej kwestii państwo — Kościół katolicki. Kościół katolicki jest jednym z wielu kościołów, a wszystkie z nich w Rzeczpospolitej Polskiej są równoprawne. Mówi o tym art.25 Konstytucji. Głos Kościoła w sprawach społecznych jest dla państwa Polskiego głosem jednego z wielu podmiotów, które państwo rozpoznaje. Głosu tego nie należy ignorować — w takim sensie, w jakim nie należy ignorować głosu jakiegokolwiek petenta, który zgłasza swoje sugestie do organów władzy państwowej — reprezentującej obywateli. Polska Partia Wirtualna nie zamierza udawać, że nie słyszy głosu Kościoła. Nie zamierza jednak również kierować się tym głosem. Będziemy kierować się wyłącznie wolą naszych wyborców, wolą wszystkich obywateli Rzeczpospolitej. Wolą wyrażaną podczas wyborów powszechnych i referendów.

To może konkretnie. Stanowisko w sprawie aborcji?

Rolą państwa jest chronić życie człowieka. Zgodzę się, że życie człowieka należy chronić od poczęcia. Natomiast należy robić to w sposób systemowy, poprzez szeroki pakiet ustaw obejmujący ułatwienia dla kobiet w ciąży i matek, począwszy od służby zdrowia, przez opiekę socjalną, na sprawnym systemem adopcji kończąc. Penalizacja kobiet czy lekarzy, którzy dokonują zabiegów, w mojej ocenie, nie służy ochronie życia. Powiem na razie ogólnie, że prawo powinno w pewnym stopniu utrudniać aborcję na życzenie, jednak zdecydowanie jej nie uniemożliwiać. Aborcja zaś w przypadku gwałtu, zagrożenia życia kobiety czy poważnej choroby płodu powinna być możliwa bez zbędnych utrudnień proceduralnych, o ile jest taka wyraźna wola kobiety. Pozostaje oczywiście kwestią techniczną, w jaki sposób będziemy orzekać o poważnej chorobie płodu. Tę kwestię należy rozwiązać z wielką ostrożnością, posługując się jednak szczegółową wiedzą medyczną, a nie światopoglądem takiego bądź innego wyznania.

Orientuje się Pani, że po takim postawieniu sprawy, zadeklarowani katolicy mogą mieć trudności z głosowaniem na Polską Partię Wirtualną?

Zadeklarowani katolicy muszą odpowiedzieć sobie w pełni świadomie jaka jest rola Kościoła, a jaka — państwa w ich życiu. Rolą państwa jest stworzyć odpowiednią przestrzeń, w której różni ludzie, o różnych poglądach i różnych celach są w stanie żyć obok siebie. Tyle i aż tyle. Państwo nie musi, tam gdzie nie jest to absolutnie konieczne, stać na straży moralności — szczególnie, gdy ta moralność nie ma charakteru uniwersalnego, a jedynie wyznaniowy. Równocześnie nikt nie broni Kościołowi katolickiemu nauczać swoich wiernych o bezwzględnym zakazie aborcji i nikt nie broni katoliczkom nie poddawać się temu zabiegowi. Uważam, że nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy prywatną opinią, że aborcja jest grzechem, a głosowaniem na partię, która nie zamierza jej szczególnie penalizować.

Jakie jest stanowisko partii w sprawach in-vitro i związków partnerskich?

Nie chciałabym, aby nasza rozmowa obracała się wyłącznie wokół tematów światopoglądowych. Sprawy te są ważne, ale ich wpływ na realne życie Polaków jest mocno przewartościowany. Odpowiem możliwie krótko. Zakaz stosowania in-vitro jest zupełnie wykluczony. Refundacja tylko za zasadzie zdrowego rozsądku, tak aby w pierwszej kolejności myśleć o najbardziej powszechnych potrzebach zdrowotnych obywateli i chorobach najpoważniejszych. Refundowanie metody in-vitro z budżetu państwa powinno być zależne tylko i wyłącznie od priorytetu jaki można jej nadać, posługując się wyłącznie kryteriami medycznymi, a nie wyznaniowymi. Kwestia związków partnerskich jest dla mnie również oczywista. Jeżeli jakaś grupa obywateli, nawet stosunkowo niewielka, ma pewien sposób życia, który nie jest sprzeczny z prawem, a który rzeczywiście wymaga pewnych regulacji prawnych, to państwo powinno takie regulacje stworzyć, uwzględniając oczywiście interes wszystkich grup społecznych. Związki partnerskie nie stanowią tutaj żadnego wyjątku. Nie widzę żadnych przeszkód, aby miały one wszelkie prerogatywy małżeństw, jeżeli taka jest społeczna potrzeba. Nie ma żadnych dowodów na to, wbrew temu co usiłują nam wmówić politycy niektórych ugrupowań, aby nadanie im takich praw zagrażało instytucji małżeństwa. Jeszcze raz podkreślę, że tworzenia takich przepisów nie należy utożsamiać z wydawaną przez państwo opinią moralną na temat małżeństw czy związków partnerskich. Państwo takiej opinii w tym przypadku nie musi wydawać, więc jej nie wydaje, zachowując neutralność. Jeżeli ktoś chce, może związku partnerskiego nie zawierać. Apeluję jednak o traktowanie tych spraw proporcjonalnie do wpływu jaki wywierają na całokształt życia społecznego. Mamy o wiele więcej trudniejszych problemów do rozwiązania.

Przyjdźmy więc do tematów twardych. Bezrobocie.

Tak, to właśnie jest dzisiaj zdecydowanie najpoważniejszy temat. Perspektywy rozwoju Polaków. Rząd powinien bardziej aktywnie wspierać społecznie odpowiedzialną przedsiębiorczość. Nie szłabym tutaj jednak w kierunku zaostrzania kodeksu pracy, wzmacniania związków zawodowych i tym podobnych rozwiązań. Tego typu działania są obliczone jedynie na wzrost popularności w bardzo krótkim horyzoncie czasowym, w dłuższej zaś perspektywie obarczone są zbyt wieloma ryzykami. Mówiąc dosadnie, mogą spowodować skutek odwrotny do przewidzianego. Nasza partia będzie chciała przekonać wyborców, że znacznie lepsze skutki przynosi nagradzanie pracodawców za postawy właściwe, niż karanie za niewłaściwe. Należy przygotować spójną politykę wspierania społecznie odpowiedzialnej przedsiębiorczości. Od strony państwa musi iść wyraźny sygnał — masz przedsiębiorstwo, które się dobrze rozwija, na twoim koncie pojawiają się duże kwoty, ale twoi pracownicy dostają minimalne wynagrodzenie — twój biznes jest zły i dla Polski mało opłacalny, my społeczeństwo nie chcemy wspierać cię w prowadzeniu interesów w takich sposób. A zatem szczególne wsparcie musi dotyczyć tych, którzy potrafią dzielić się swoim sukcesem z innymi. Aby sygnał taki był skuteczny potrzebne są tutaj niejako dwa filary. Pierwszy to merytorycznie przygotowany, po możliwie najszerszych konsultacjach społecznych, pakiet ustaw, które umożliwiają praktyczne wspieranie ze strony państwa „dobrej” przedsiębiorczości, filar drugi to edukacja – odpowiednie kampanie społeczne, które będą piętnowały zły rodzaj „sukcesu” odnoszonego przez niektórych przedsiębiorców.

A konkretnie, jakie instrumenty może mieć państwo, aby wspierać tę właściwą przedsiębiorczość?

Jednym z możliwych sposobów są preferencyjne kredyty, dla przedsiębiorstw, które zachowują odpowiednie proporcje pomiędzy dywidendami, inwestycjami a pensjami dla pracowników. Dokładne wartości tych proporcji, to jest już sprawa dogłębnej analizy ekonomicznej. Źródłem finansowania byłyby tutaj specjalne długoterminowe obligacje, oprocentowane poniżej stopy wspomnianych kredytów, jednak ciągle atrakcyjne. U założeń tego systemu leży nasze przeświadczenie, że firmy mniej zachłanne, nastawione bardziej na inwestycje i budowanie dobrych relacji ze swoimi pracownikami rozwijają się lepiej w perspektywie kilku lat. Zatem statystycznie, obligacje będą spłacane w dużej części ze spłaconych kredytów. Chodzi po prostu o pobudzenie gospodarki we właściwych kierunkach. Najważniejsze to sformułować dobre i przejrzyste reguły.

Czy macie jakiś program walki z korupcją? Ustawianymi przetargami? Niewłaściwym wykonywaniem zamówień publicznych?

Po pierwsze należy zwiększyć transparentność wszelkich działań instytucji państwowych. Musimy być bardziej aktywni w upublicznianiu informacji jawnej. Nie wystarczy, że obywatele maja dziś prawo pytać, a urzędy obowiązek odpowiadać. Działalność urzędów, z pewnymi ustawowymi wyjątkami dotyczącymi kwestii bezpieczeństwa, powinna być w trybie on-line udostępniana publicznie za pomocą odpowiednich systemów informatycznych. Zamierzamy również przygotować ustawy, które w miejsce niektórych zamówień publicznych, związanych właśnie z sektorem informatycznym, będą wprowadzały coś na kształt niekomercyjnych projektów typu „open source”. Mamy dzisiaj dostatecznie dużo udanych przedsięwzięć niekomercyjnych, aby uczyć się na ich podstawie i wykorzystywać je w administracji publicznej. Wiele systemów, szczególnie tych dotyczących przetwarzania informacji jawnej, można by wykonać w ten sposób, zamiast wypłacać miliony złotych, nie wiadomo komu, często w ustawianych przetargach. Proszę wziąć pod uwagę choćby jeden projekt — Radioactive at Home. Grupa entuzjastów stworzyła non-profit w pełni funkcjonalny system ostrzegania przed wzrostem promieniowania radioaktywnego. Gdyby taki system wykonać, w obecnych realiach, na zlecenie instytucji rządowej, jego koszt sięgałby zapewne milionów złotych, a jakość wcale nie byłaby zagwarantowana. Jeżeli uda nam się zaadaptować mechanizmy projektów typu „open-source”, z poszanowaniem tradycji środowisk programistycznych,  na grunt zamówień publicznych, znajdą się również chętni aby w nich uczestniczyć, ponieważ da to im doświadczenie i dobre referencje. Trzeba natomiast pamiętać, że tam gdzie obieg pieniędzy jest mały, mniejsze są też możliwości nadużyć.

Będąc przy systemach informatycznych, słyszałem, że mają Państwo również rewolucyjny projekt dotyczący demokracji bezpośredniej.

Nie rewolucyjny, tylko oczywisty, jeżeli patrzeć z perspektywy XXI wieku (śmiech). Chcemy uchwalić ustawę, która zmobilizuje kancelarię sejmu do utrzymywania ciągłego bezpiecznego systemu sondażów dotyczący wszystkich głosowanych projektów ustaw. Każdy obywatel będzie posiadał unikalny klucz cyfrowy, który umożliwi mu oddanie pojedynczego głosu. W celu wykluczenia nadużyć system będzie nadzorowany społecznościowo — tutaj znowu mówimy o wykorzystaniu doświadczeń projektów typu „open source” …

Chwileczkę, ale to wymagałoby poważnych zmian w konstytucji?

Zmiany w Konstytucji, przynajmniej na ten moment, nie będą konieczne. Naszym założeniem jest, aby miało to jedynie charakter społecznych konsultacji, które w żaden sposób posłów nie obligują. Proszę jednak pamiętać, że ze względu na wyniki niektórych sondaży, może być niezmiernie trudno przegłosowywać partiom politycznym projekty, które nie zyskały odpowiedniego społecznego poparcia. Nie chodzi absolutnie o to, aby wyręczyć sejm w jego pracach. Chodzi o to, aby posłowie cały czas czuli za plecami oddech społeczeństwa (śmiech).

Dziękuję bardzo za udzielenie nam tego wywiadu. Miejmy nadzieję, że na łamach Komentarz24.pl spotkamy się jeszcze nie raz, aby porozmawiać o Polsce, jej politykach i perspektywach na przyszłość. Z czasem pojawią się też sondaże, które zmierzą popularność Polskiej Partii Wirtualnej — porozmawiamy wtedy o ewentualnych szansach wyborczych i możliwych koalicjach. Jeszcze raz bardzo dziękuję.

Ja również bardzo Panu dziękuję za interesujące pytania. Do zobaczenia wkrótce.

(Michał Stanisław Wójcik)


Brak komentarzy do “Polska Partia Wirtualna”

Komentuj





  • Rozrywka

    Trabant biały

    Trabant 601 Estate. Charles01. Wikimedia. Gustaw Milion, niedoszły historyk, stał właśnie w kolejce po papierosy do kiosku Ruch. Kolejka nie była...

    14 stycznia 2016 | Więcej
  • Rozrywka

    Dominika

    Ogród Eden.  Jan Brueghel the Elder and Pieter Paul Rubens. Wikimedia. Na początku był Bóg. I rzekł Bóg, niechże teraz będzie jeszcze coś. I wydzielił Bóg z...

    12 stycznia 2016 | Więcej